wtorek, 29 kwietnia 2014

Rozdział 2.

Miesiąc później, Madryt.
Podczas tego miesiąca niewiele się zmieniło. Tylko Laura wróciła do Madrytu by kontynuować swoje studia.  Mimo to, że była tak blisko Madryckiej "4", tak dużo się widzieli, tyle se sobą rozmawiali Laura i Sergio jeszcze się nie zeszli, mimo tych wielu prób Sergio i jego przyjaciół. Trudno zrozumieć, że była dziewczyna Sergio, aż tak poleciała na sławę i tak bardzo chciała zniszczyć związek Sergio i Polki. Tymczasem Sara pojechała razem z Ikerem do głównego powodu rozstania się Polki i Hiszpana, Pilar Rubio.
-Po co Ci to było? -powiedziała na wstępie Sara.
-On zostawił mnie dla niej, ona go z mojego powodu. -odpowiedziała z dumą i się zaśmiała.
-Ty idiotko.. -powiedział bramkarz i chciał ją uderzyć, ale Sara go przytrzymała. -Czyli nawet go nie kochasz.. Zrobiłaś to na złość Laurze?
-W końcu zacząłeś coś kapować. A teraz do widzenia, nie mam ochoty z wami rozmawiać o nim. -powiedziała i odeszła.
-Nagrałaś? -zapytał z dumą Hiszpan.
-Jasne, jadę do Laury, Ty jedź do Sergio. -powiedziała i pocałowała go na pożegnanie.

30 minut później, mieszkanie Laury.
Sara weszła pod jej drzwi i zapukała.
-Kto tam? -usłyszała głos Polki.
-Sara. -odparła po chwili.
Otworzyła drzwi i na powitanie powiedziała:
-Błagam.. nie mów o Sergio.
-Miśka, wysłuchaj chociaż czegoś. -poprosiła ją dziennikarka i puściła nagranie z telefonu jak Pilar przyznaje się do tego co zrobiła. -I jak? -zapytała po kilkusekundowym nagraniu widząc szok na twarzy Laury.
-Ja nie wierzę.. -wydusiła.
-Pogadasz z nim?
-Z resztą.. mogę. -powiedziała patrząc na Sarę.
Sara zadzwoniła po Ikera i po 15 minutach on z Sergio byli już w domu Laury. Na początku oboje czuli się niezręcznie, ale po chwili Hiszpan podszedł do Laury i powiedział, że Ją kocha.
-Kochanie.. wiesz, że jesteś dla mnie wszystkim. Każdy dzień bez Ciebie był dniem straconym. Już nie budziłem się obok mojego misia. Kładłem co rano rękę na Twoją poduszkę i bolało mnie to, że leży pusta. Bez Ciebie moje życie było pustką.. -mówił jej prosto w oczy obrońca. -Wszystko co robiłem było niczym. Bez Ciebie Ja byłem niczym. Każdego kolejnego dnia tęsknię za Tobą coraz bardziej. Każdy gol, którego strzeliłem był dedykowany Tobie.
Chociaż pewnie ich nie widziałaś. Z cudem je strzelałem, podczas meczu zawsze miałem przed oczami twoją twarz. Jak się uśmiechałaś, jak oglądaliśmy filmy, co rano jak przynosiłem Ci śniadanie do łóżka. Cały czas miałem Ciebie przed oczami. Nawet nie wiesz ile nocy nie przespałem. Nie chcę teraz żebyś do mnie wracała. To znaczy, marzę o tym. Ale chcę żebyś TYLKO była szczęśliwa. Ja się nie liczę. Ty masz być uśmiechnięta, kochanie. -skońćzył mówić, a Laura zaczęła płakać.
-Nie wiem jak mogłam Ci nie wierzyć, nie zaufać. Wiem, że to wina Rubio. Sergio.. Ja chcę do Ciebie wrócić.. teraz jak już znam prawdę. Bez Ciebie byłam niczym.. -mówiła przez łzy Polka. Sergio usiadł obok niej przytulił ją i cicho szepnął, że już nigdy jej nie zostawi, nawet na chwilkę.

Parę dni później, wieczór, dom Sergio.
-Jutro nie mam treningu, dlatego za pół godzinki możesz być gotowa na romantyczną kolację przy świecach? -zapytał nagle znikąd pewny piłkarz.
-Postaram się, ale pół godzinki?
-Nie marudź skarbie. -powiedział łapiąc swoją dziewczynę za biodra. Po chwili poszła do garderoby, ubrała różową sukienkę, czarne szpilki zrobiła makijaż i zeszła do kuchni. -Pięknie wyglądasz kochanie! -powiedział onieśmielony Sergio.
-Sukienka, szpilki i makijaż. Jasne, jasne. -odparła całując go w policzek i zostawiając przy tym odbicie szminką jej ust na jego policzku. Wyszli przed dom, limuzyna madryckiej "4" podjechała i oboje weszli. Piłkarz podał Polce lampkę wina do ręki i patrzył jej głęboko w oczy. Siedzieli tak wpatrzeni w siebie jeszcze parę minut, aż limuzyna się zatrzymała, a jej drzwi się otworzyły. Stali przed dużą restauracją, pięknie rozświetloną.
-Romantycznie, ciekawe o co mu chodzi.. -zamyślała się w duchu Laura.
Weszli do sali, szli jeszcze kawałek, aż podeszli do winy.
-Chyba nie wynająłeś stolika na dachu budynku.. -powiedziała lekko zmartwiona, a w odpowiedzi Sergio puścił jej oczko. -Głupek.. -szepnęła czule całując go w policzek znowu zostawiając ślad szminki. Dostali się na szczyt budynku i stał tam tylko jeden stolik, a wokoło niego stało mnóstwo świeczek na płatkach róż. W oku zakręciła jej się łza, a piłkarz ją otarł.
-Usiądź skarbie. -powiedział odstawiając jej krzesło. -Zamówiłem nam twoje ulubione danie. Do picia szampan czy wino?
-Prawdę mówiąc, jesteś taki słodki, że teraz na tę chwilę chcę tylko Ciebie. -odparła mu Laura.
-Rozumiem, że wino. -zaśmiał się Hiszpan.
Para zjadła kolację i później siedzieli na huśtawce, trzymali się za ręce i patrzeli na rozświetloną Hiszpanię.
-Dobrze, że Cię mam.
-Cieszę się, że jesteśmy razem. -powiedzieli prawie w jednym czasie. Około godziny później zeszli zjechali z dachu i pojechali do willi piłkarza. Polka i Hiszpan weszli do domu. Laura poszła napić się soku i nagle poczuła ręce swojego chłopaka na biodrach.
-Sergio.. głupku mój. -powiedziała odwracając i smyrając go palcem po nosie. Nagle piłkarz zaczął ją całować i zdejmować koszulę. -Jesteśmy w kuchni.. -odepchnęła go lekko.
-No i co z tego? -zapytał i nadal ją całował.
-Chodź chociaż do sypialni...
-Oj tam, później, żabko..
-Koniec tych pikanterii, panie Ramos. –powiedziała Laura, rzuciła mu koszulę i poszła spać.

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 1.

   Kolejny dzień, Madryt.
Obrońca już następny dzień spędzał bez Laury, kolejny dzień w smutku. Z każdą chwilą żałował coraz bardziej, że wpuścił Pilar do domu, że do jego ukochanej dostały się ich zdjęcia. Po raz kolejny podnosił z szafki zdjęcia jego i jego ukochanej i nie wiedział co ma dalej robić. Lecieć do niej, do Polski? Zadzwonić? Więcej już nie wytrzyma. Dzwonił już po raz setny, a nadal nie usłyszał jej słodkiego głosu w słuchawce. Nadal nie odebrała.
-Sergio, kolega przyszedł. Otwieraj! -usłyszał pod drzwiami głos Cristiano. Podszedł do drzwi, otworzył i na powitanie powiedział, że nie ma ochoty na nic.
-Co się stało Sergio, gdzie Laura?
-Laury nie ma... Przecież jest w Polsce.. -odparł Ramos, a w oku zakręciła mu się łza.
-Jak to?! A Sara, miała być u was? -dopytywał Cris.
-Wsiadła w  samolot i poleciała do niej. -szepnął obrońca. -Nie mam ochoty na rozmowy, kiedy indziej. -dokończył i zamknął drzwi. Chłopak jeszcze dłuższą chwilę dobijał dsię o nich, ale nie otwierał.
         
        Parę godzin później, dom Ronaldo.
Portugalczyk wziął telefon i wbił numer do bramkarza Realu. Przez chwilę Iker nie odbierał, ale gdy już się połączył piłkarz wypytywał co się stało ich przyjacielowi.
-Cris, długa historia, nie na telefon, przyjadę do Ciebie. Za 10/20 minut będę na miejscu.
-Masz 15 minut, inaczej jadę do Sergio, robię mu wjazd na chatę i ma przerąbane.. -odparł zniecierpliwiony Ronaldo i się rozłączył. Już po 10 minutach przed zobaczył swojego kumpla z klubu, Ikera. -Tłumacz się panie Casillas. -powiedział zamykając za nim drzwi.
-Sergio chciał przenocować Pilar u siebie bo ją chłopak rzucił. -zaczął opowiadać bramkarz coraz bardziej się denerwując. -Wykąpał się, wyszedł z łazienki i ona tam stała pół naga, zaczęła go całować i ktoś zrobił zdjęcia. Wysłał wszystko Laurze.
-Lecimy do Polski po nią. -zadecydował stanowczo Portugalczyk.
-Jak to? Wiesz ile tam jest, naszych fanów, my się nie dostaniemy nawet do domu Laury głupku. -namawiał go bramkarz, wiedząc, że i tak mu się nie uda bo Cristiano jest uparty. -A paparazzi? Wiesz jaką oni aferę zrobią?
-Przebierzemy się.. -palnął nagle Cris. -Ej, serio dobry plan!
-Mój przyjaciel jest jebnięty... -stwierdził Hiszpan.
-Dziś lecimy, zamówię bilety na internecie, a Ty ubierz coś.. no nie wiem, czapkę, bluzę z kapturem, okulary, cokolwiek, oby Cię nie poznali. -rozkazał mu. -No to pa, za 30 minut masz być tutaj.
-Ale.. -zaczął Hiszpan lecz nie zdążył dokończył bo Ronaldo zamknął już za nim drzwi.
 30 minut później, pod domem Crisa.
-Zamówimy taksówkę.. ale nie stąd. Chodź gdzie indziej. -powiedziała na wstępnie Cristiano.
-Jesteś chory... -odpowiedział mu Iker.
Gdy już doszli na pustą ulicę zamówili TAXI i pojechali na lotnisko, a już po 8 godzinach byli w Katowicach.
-Weź napisz SMS'a do Sary, niech ci napiszę gdzie mieszka Laurka. -zaproponował Cristiano, a Iker już po chwili wiedział, gdzie mają się udać. Znowu zamówili taksówkę i Sara czekała na nich w umówionym miejscu.
-Co Wy tu robicie? -zapytała w szoku.
-Ratujemy związek Laury i Sergio. -wyszczerzył się Ronaldo.
-Chorzy jesteście.. -palnęła Sara i zaprowadziła ich do mieszkania Polki. Laura leżała na łóżku czytając stare rozmowy swoje i Sergio płacząc.
-Laura! -krzyknął Iker do niej przytulając ją do siebie.
-Sergio nie kłamie! Uwierz mi, wiem, że się kochacie. Wróć do niego..
-Myślisz, że to tak super łatwo? Tak jakby ręką odjął i już big love? -zaśmiała się. -No właśnie.

________________________________________________________________
Wiem, że krótki, ale miałam dziś pusto w głowie.. Drugi będzie dłuższy, haha. xd
+jeżeli ktoś nie czytał prologu, może go przeczytać tutaj. :)

~ Ramosova. ♥

wtorek, 22 kwietnia 2014

PROLOG

-Laura, zejdź tam i odbierz ten telefon! -krzyknęła Sara do przyjaciółki.-Nie widzisz, że mu zależy?
-Zależy.. -wydukała przez łzy Laura. -Mógł pomyśleć o tym nim obściskiwał się z tą Rubio.
-Wyjaśnił wszystko Ikerowi, znam sytuację.-zapewniała Hiszpanka.-Nie chcę Ci nic mówić, sam Ci powie.
-Nie będę z nim rozmawiać, jasne? Przestało mi zależeć na tym, co Wy nazywacie miłością.
-Boże, jaka Ty jesteś głupia. On Cię kocha, Ty jego. Odbierz cholera! -wykrzyknęła dziennikarka.
-Ulży Ci jak posłucham tych jego wypocin? Jak powie mi, że to Pilar się na niego rzuciła?!
-Ulży, zanieść Cię tam? -zapytała ironicznie dziewczyna Ikera.

                •Z perspektywy Laury•Cholerna Rubio, cholerny Sergio. Mam go dość, nie chcę go widzieć. W ogóle po co Ja mu wierzyłam, gdyby mnie kochał nie obściskiwałby się z tą.. babą. Nie wiem co mam robić, pogadać z nim, czy olać? Na pewno mu nie dam kolejnej szansy, nie ma sensu. Nie wiem co mam robić.. Co mi szkodzi, pogadam z nim, może chociaż przestanie mi się nudzić..

Laura zeszła na dół i odebrała telefon. Gdy usłyszała w słuchawce głos Hiszpana coś w niej pękło. Zatęskniła za tymi czasami jak razem siedzieli całymi dniami, oglądali filmy, byli razem. Łzy napłynęły jej do oczu. Przez chwilę nawet chciała mu powiedzieć, że kocha i tęskni, ale nic nie mogło przejść jej przez gardło.
-Hej misiu, proszę nie płacz. -zaczął Hiszpan niepewnie.
-Sergio, mogłeś pomyśleć o swoim misiu wcześniej. -odpowiedziała mu sucho, a oczy ponownie zaszły jej łzami. Chyba już nigdy nie przytuli swojego Sergio, który jest dla niej tak cholernie ważny.
-Misiu mogę Ci to wyjaśnić, proszę.. -powiedział ze smutkiem w głosie.
-Odebrałam dlatego już mów.
-Pojechałaś do Polski i Pilar do mnie przyszła, wiesz, że była moją dziewczyną, a zostawiłem Ją dla Ciebie bo Ty jesteś dla mnie najważniejsza..
-No i co dalej?
-Powiedziała, że chłopak z nią zerwał, zapłakana. Zapytała czy może u mnie nocować. Zgodziłem się, chciałem jej pomóc, no znasz mnie przecież. Naszykowałem jej pokój, zjadła i miała iść spać. Ja poszedłem się wykąpać, logiczne, że wyszedłem potem w bokserkach z łazienki i ona tam stała w samym stroju kąpielowym, na prawdę.
-Świetna telenowela, serio. Długo nad tym myślałeś? A teraz pa, nie będę tych bzdur słuchać. -po czym się rozłączyła. Odeszła od telefonu wróciła do siebie do pokoju, położyła się na łóżko, schowała głowę w poduszkę i płakała.
-Czemu mu nie wierzysz? -usłyszała głos przyjaciółki.
-Sara, chciałabym mu wierzyć... ale nie mogę, te zdjęcia..
-Powinnaś. -przerwała jej Hiszpanka.
-Na jakiej podstawie?
-Pisałam z Pilar. Powiedziała mi, że to była zemsta. Ona go nie kocha.
-Sara, wiem, że chcesz bym była szczęśliwa, ale nie wierzę. -odparła jej sucho Polka.

_____________________

Oki, dziś to tyle. :) Supi prolog na szybko, mógł być lepszy, ale ważne, że coś jest. xd

~ Ramosova. ♥